Innowacje społeczne w dostarczaniu opieki i wsparcia dla osób zależnych

Małgorzata Łojkowska
12-05-2026
Czas czytania: 16 min.
Starzenie się społeczeństw to jedno z największych wyzwań współczesnych państw. W większości krajów świata rośnie liczba osób starszych, a wraz z nią zapotrzebowanie na długoterminową opiekę i wsparcie. Jednocześnie w wielu miejscach widać wyraźne luki w systemie opieki długoterminowej. Tradycyjne modele – oparte głównie na instytucjach lub rodzinie coraz częściej okazują się niewystarczające.
Lekarka pomaga starszej osobie. Kobiety są w trakcie spaceru na zewnątrz

W konsekwencji opieka osobami zależnymi staje się jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się obszarów innowacji społecznych. W różnych krajach pojawiają się nowe rozwiązania – od modeli opartych na relacjach i wspólnocie, przez zmiany w organizacji usług, po wykorzystanie technologii. Choć różnią się skalą i formą, łączy je jedno – próba znalezienia wsparcia, które będzie jednocześnie skuteczne, dostępne i mniej instytucjonalne.

Zamiast instytucji – dom

„A gdyby zamiast domu pomocy społecznej był zwykły dom?” – to pytanie zadali sobie twórcy modelu Shared Lives, rozwijanego w Wielkiej Brytanii jako alternatywa dla tradycyjnej opieki instytucjonalnej.

Inicjatorzy tego modelu zauważyli, że opieka nad osobami starszymi w instytucjach jest kosztowna, rzadko nastawiona na budowanie ich samodzielności i często pogłębia ich izolację. Alternatywą stało się rozwijanie systemu, w którym osoby potrzebujące wsparcia – seniorzy czy osoby z niepełnosprawnością – mieszkają z przeszkolonymi opiekunami w ich domach i stają się częścią ich codziennego życia. Tak jak w rodzinach zastępczych – ale dla dorosłych.

Łączeniem opiekunów z potrzebującymi opieki zajmują się organizacje koordynujące system. Kluczowe znaczenie ma tutaj dopasowanie. Osoby potrzebujące wsparcia łączone są z opiekunami nie tylko na podstawie potrzeb, lecz także charakteru, zainteresowań i stylu życia. Chodzi o to, by relacja była możliwie naturalna – bliższa „rozszerzonej rodzinie” niż formalnej usłudze.

Standardowo osoby wymagające opieki mieszkają z opiekunami na stałe, ale możliwe jest także sprawowanie opieki poprzez krótsze pobyty lub odwiedziny. Niezależnie od formy, celem jest możliwie „zwyczajne” życie – w społeczności, z dostępem do relacji, aktywności i codziennych doświadczeń.

Opiekunowie nie są przypadkowymi osobami. Przechodzą proces rekrutacji, szkolenia i korzystają ze wsparcia lokalnych organizacji. Opieka finansowana ze środków publicznych – co też upodabnia ten system do tego znanego z systemu pieczy zastępczej, a opiekunowie otrzymują wynagrodzenie.

Model działa dziś na szeroką skalę – w Wielkiej Brytanii obejmuje tysiące opiekunów i kilkanaście tysięcy osób korzystających ze wsparcia. Badania pokazują, że osoby uczestniczące w Shared Lives częściej deklarują większe poczucie bezpieczeństwa, komfortu i wpływu na własne życie niż osoby korzystające z opieki instytucjonalnej.

Zaufanie zamiast hierarchii

„Dlaczego opieka nad osobami starszymi musi być tak administracyjnie skomplikowana?” – od tego pytania zaczyna się historia Buurtzorg, holenderskiego modelu opieki, który od kilkunastu lat zmienia sposób myślenia o usługach opiekuńczych w tym kraju.

W świecie, w którym systemy opieki długoterminowej coraz częściej przypominają rozbudowane, zbiurokratyzowane struktury, Buurtzorg proponuje rozwiązanie zaskakująco proste. Zamiast dużych instytucji i wielopoziomowego zarządzania – bardzo małe, samodzielne zespoły pielęgniarek, które same organizują swoją pracę.

Buurtzorg jest stowarzyszeniem pielęgniarek zajmujących się osobami potrzebującymi, przebywającymi w domach. Zostało założone w 2006 roku przez Josa de Bloka i niewielki zespół pielęgniarek i pielęgniarzy, którzy czuli się rozczarowani i zmęczeni pracą w tradycyjnym systemie usług opiekuńczych. Obecnie zrzesza kilkaset zespołów działających w całym kraju. Zespoły są w pełni autonomiczne. Same planują opiekę nad pacjentami, dzielą się zadaniami, a nawet decydują o tym, kto do nich dołączy, a kto odejdzie. Jeżeli zaczynają się powiększać, dzieli się je na mniejsze. Nie mają formalnych kierowników – decyzje podejmowane są wspólnie, w oparciu o wypracowane zasady współpracy i dialogu. Centralna organizacja szkoli zespoły do takiego samozarządzania i podejmowania decyzji.

Praca zespołu nie ogranicza się do wykonywania pojedynczych usług. Zespół odpowiada za całość procesu: od rozpoznania potrzeb pacjenta, przez stworzenie planu opieki, po jego realizację i wzmacnianie samodzielności chorego. Kluczową rolę odgrywa też współpraca z otoczeniem. Zespoły Buurtzorg nie tylko wykonują konkretne czynności medyczne czy opiekuńcze, ale przede wszystkim wzmacniają samodzielność osób starszych. Zamiast wchodzić w rolę systemu – uruchamiają sieci wsparcia: rodzinę, sąsiadów, lokalną społeczność.

Co ważne, autonomia zespołów nie oznacza braku wsparcia dla nich. Zespoły korzystają z pomocy coachów i ekspertów, którzy doradzają i pomagają rozwiązywać trudniejsze sytuacje – ale nie podejmują decyzji za zespół. Ich rolą jest wzmacnianie samodzielności zespołów pielęgniarskich, a nie zarządzanie nimi.

W efekcie powstaje model, w którym odpowiedzialność jest maksymalnie blisko pacjenta.  Jednocześnie ograniczono w nim koszty administracyjne oraz poprawiono jakość opieki i satysfakcję zarówno pracowników, jak i podopiecznych, a Buurtzorg stał się inspiracją dla wielu osób szukających alternatywy dla tradycyjnych, instytucjonalnych modeli opieki nad osobami starszymi.

Pielęgniarka opiekuje się osobą starszą w domu

Między rynkiem a relacją

Gdy myślimy o osobie starszej mieszkającej z opiekunem, najczęściej myślimy o usłudze odpłatnej – z zamieszkaniem. Co jednak z osobami, które nie potrzebują stałej opieki, a tylko towarzystwa lub niewielkiego wsparcia?

Na potrzeby takich osób postanowiły odpowiedzieć organizacje wspierające międzypokoleniowe współzamieszkiwanie, które łączą osoby starsze z młodszymi i czuwają nad przebiegiem takiej relacji.

Działające na tej zasadzie brytyjskie Homeshare UK gwarantuje, że koordynator programu odwiedzi gospodarza, aby upewnić się, że nieruchomość jest w dobrym stanie, przeprowadzi weryfikację jego referencji i starannie dobierze współlokatora i domownika, aby stworzyli zgraną parę. Jeśli obie strony będą zadowolone z dopasowania i zdecydują się na współdzielenie mieszkania, koordynator pomoże w sporządzeniu umowy obejmującej informacje o zakresie wsparcia. Udzieli także pomocy w rozwiązaniu sytuacji konfliktowych.

Francuskie Ensemble2Générations oferuje wspólne zamieszkanie osobom do 30. oraz powyżej 60. r.ż. Seniorzy oferują niedrogie mieszkanie (od 10 do 150 euro miesięcznie) w zamian za zapewnienie poczucia bezpieczeństwa lub niewielkie usługi. Mogą być to drobne, okazjonalne akty pomocy takie jak załatwienie sprawunków, czy wymiana żarówki. W większym stopniu chodzi jednak o zapewnienie troskliwej obecności młodej osoby. Lokatorzy nie mogą zastępować opiekunek czy pielęgniarek.

Rozwiązanie polegające na współzamieszkiwaniu wprowadził także dom opieki Humanitas Deventer w Holandii – w którym mieszka 5 studentów. Studenci mogą mieszkać w domu za darmo, ale w zamian muszą poświęcić co najmniej 30 godzin miesięcznie na to, żeby dom był przyjaźniejszym miejscem dla osób starszych. Studenci spędzają czas z seniorami organizując dla nich zajęcia, wspólnie gotując, czy rozmawiając. Dla młodych to sposób na obniżenie kosztów życia i zdobycie nietypowego doświadczenia, dla seniorów – szansa na przełamanie samotności i odzyskanie codziennych, zwyczajnych relacji z innymi ludźmi.

Wioska zamiast domu opieki

Czy dom opieki musi wyglądać jak instytucja? Twórcy modelu Hogeweyk w Holandii postawili wszystko na głowie i zaprojektowali miejsce, które przypomina zwykłą dzielnicę.

Hogeweyk to zamknięte osiedle dla osób z zaawansowaną demencją. Są tu domy, ulice, sklep, kawiarnia czy teatr – wszystko, co pozwala prowadzić możliwie normalne życie. Mieszkańcy mogą swobodnie się poruszać, robić zakupy czy spotykać się z innymi, a opieka jest obecna, ale nie dominuje codzienności. Opiekunowie nie noszą medycznych uniformów, lecz zwykłe ubrania. Mieszkańcy żyją w małych, kilkuosobowych domach, dobranych według stylu życia i przyzwyczajeń.

Podobne rozwiązania rozwijane są także w innych krajach. W Australii powstała inspirowana Hogeweyk wioska Korongee Village, zaprojektowana według podobnych zasad. Wioska odzwierciedla typowy tasmański krajobraz uliczny. Każdy z 12 małych domów znajduje się w jednej z czterech uliczek tworzących wioskę. Ścieżki wiją się wzdłuż domów, łącząc je z kawiarnią, fryzjerem, centrum społecznościowym i sklepem spożywczym.

Domy przypominają typowe domy rodzinne, posiadają kuchnię, jadalnię, salon oraz pralnię. W każdym domu mieszka osiem osób. Lokatorzy dobierani są na podstawie upodobań. Organizatorzy zachęcają do przynoszenia własnych obrazów lub innych przedmiotów które sprawią, że lokator poczuje się jak w domu.

Projekt osiedla dla osób z demencją

Zrób dziś. Odpocznij jutro

„Czy lubisz i masz czas, aby opiekować się osobami starszymi? Czy podoba Ci się pomysł oszczędzania czasu zamiast pieniędzy na własną opiekę w podeszłym wieku? Zrób dziś, odpocznij jutro” – tak zachęca do wolontariatu osoby 50 + Fundacja Zeitvorsorge – prowadząca bank czasu z St Gallen w Szwajcarii.

W świecie, w którym czas stał się najcenniejszym towarem, banki czasu zyskują coraz większą popularność. Bank czasu to organizacja, która pośredniczy w wymianie usług. Użytkownik takiego banku pomaga komuś przez określony czas – np. kosząc trawnik lub robiąc zakupy. Za każdą godzinę pomocy, otrzymuje godzinę w banku, którą może wykorzystać na skorzystanie z pomocy kogoś innego. Zasadą jest, że wszystkie formy pomocy mają tą samą wartość – godzina pracy w ogrodzie warta jest tyle samo, co godzina korepetycji. Ten model z powodzeniem w różnych krajach wykorzystuje się także do pomocy osobom starszym.

Bank czasu w St Gallen jest wyjątkowy z kilku powodów. Inicjatorem i pomysłodawcą tego programu były władze miasta Miasto St. Gallen. Jego inicjatorzy zauważyli, że w gminie rośnie liczba osób w podeszłym wieku, pomoc sąsiedzka maleje w coraz bardziej anonimowych dzielnicach mieszkalnych, a jednocześnie coraz więcej starszych osób chciałoby jak najdłużej zostać w domu. Wydało im się, że w takim stanie rzeczy istniejące usługi systemowe w perspektywie długoterminowej nie będą wystarczające.

Problem ten postanowili rozwiązać angażując w wolontariat „trzecie pokolenie”, czyli osoby 50 +, zauważając, że grupa ta również dynamicznie rośnie. W opracowanym przez nich modelu osoby powyżej 50. roku życia pomagają seniorom, za każdą godzinę otrzymują zapis „na koncie”. W przyszłości będą mogą odebrać równowartość godzin jako wsparcie. Miasto jest gwarantem zgromadzonego czasu – realizacja zgromadzonych godzin zabezpieczona jest przez gminę. Miasto podpisało umowę z Fundacją, zapewnia też finansowanie jej biura i operacyjne zarządzanie bankiem czasu.

Młoda osoba niesie zakupy starszej osoby

Technologia dla opieki i wsparcia

Choć modele oparte na relacjach rozwijają się w wielu krajach, nie wszystkie wyzwania związane z opieką nad osobami starszymi można rozwiązać w ten sposób. Dlatego obok rozwiązań społecznych rozwijają się także technologie wspierające codzienne funkcjonowanie seniorów.

Jednym z systemów wykorzystujących technologię do opieki nad osobami starszymi jest model teleopieki, który przenosi część wsparcia do świata cyfrowego. Zdalne monitorowanie to technologia umożliwiająca monitorowanie pacjentów z dużej odległości.

Programy pilotażowe zdalnego monitorowania pacjentów rozpoczęły się już w latach 70. XX wieku, gdy amerykańska firma Kaiser Permanente stworzyła systemy monitorowania dla społeczności wiejskich, aby zapewnić lepszą opiekę zdrowotną w odizolowanych regionach.

Aby monitorować stan pacjenta w domach instalowane są urządzenia, które mierzą parametry – takie jak tętno, ciśnienie czy poziom aktywności – a dane trafiają na bieżąco do zespołów medycznych. Niektóre mają funkcję prewencyjną, ponieważ pogorszenie samopoczucia użytkownika teleopieki można wykryć na wczesnym etapie. Dzięki temu problemy mogą być wychwytywane wcześniej, zanim doprowadzą do pogorszenia stanu zdrowia i konieczności hospitalizacji. W efekcie zmniejsza się liczba przyjęć do szpitali, a osoby starsze mogą dłużej pozostawać we własnym domu.

Uzupełnieniem są systemy alertów, które sygnalizują zespołom medycznym niepokojące zmiany. Aplikacje mogą wykrywać nietypowe upadki i powiadamiać o nich służby medyczne. Mogą wykrywać także zmiany środowiskowe w domu, takie jak powodzie, pożary i wycieki gazu. Opiekunowie osób z demencją mogą zostać powiadomieni, gdy osoba ta opuści dom lub inny określony obszar.

Model ten ma jednak swoje ograniczenia – wymaga dostępu do technologii i kompetencji cyfrowych. Niektórzy zwracają także uwagę na nadmierne „monitorowanie” codziennego życia.

Coraz częściej w opiece nad osobami starszymi wykorzystuje się także roboty – o czym pisze Magdalena Morze.

Lekarz prezentuje osobie starszej aplikację medyczną na telefon

Pomoc na żądanie

Wraz z rozwojem technologii pojawiają się także modele określane jako „care-on-demand”. Opierają się one na założeniu, że wsparcie powinno być dostępne wtedy, kiedy jest rzeczywiście potrzebne – a nie tylko w ramach z góry ustalonego grafiku.

W praktyce oznacza to możliwość szybkiego zamówienia opieki lub pomocy w konkretnym momencie za pośrednictwem platform cyfrowych. Tak działają m.in. firmy takie jak Cera Care, które łączą elastyczność z elementami tradycyjnych usług opiekuńczych. Plusem takich rozwiązań jest elastyczność zamiast sztywnego grafiku i szybkie dopasowanie usług do zmieniających się potrzeb.

Model ten zwiększa dostępność wsparcia i daje większą kontrolę osobom korzystającym z usług. Jednocześnie zmienia charakter opieki – z relacji opartej na ciągłości na usługę dostarczaną w odpowiedzi na bieżącą potrzebę.

Ten model ma też swoje słabe strony – wiąże się z ryzykiem „uberyzacji” opieki, a więc mniejszą stabilnością pracy opiekunów, ograniczoną ciągłością oraz przesunięciem w stronę traktowania opieki jako usługi, a nie relacji.

Od systemu do codzienności

Choć opisane rozwiązania różnią się skalą i kontekstem, łączy je wspólna zmiana myślenia o opiece. Coraz rzadziej jest ona rozumiana jako zestaw usług świadczonych „z zewnątrz”, a coraz częściej jako coś, co organizuje się wokół codziennego życia – w domu, w relacjach, w społeczności.

W jednych modelach kluczowe jest wzmacnianie samodzielności, w innych – budowanie relacji lub lepsze wykorzystanie technologii. Są też takie, które próbują łączyć te podejścia. Razem pokazują jednak wyraźny kierunek: od instytucji do środowiska życia, od wyręczania do wspierania, od pojedynczych usług do bardziej spójnych systemów.

To przesunięcie nie oznacza jednak jednego uniwersalnego rozwiązania. Przeciwnie – pokazuje, że skuteczna opieka coraz częściej wymaga łączenia różnych modeli i dopasowywania ich do lokalnych warunków, zasobów i potrzeb.

Małgorzata Łojkowska

Prawniczka, dziennikarka. Pisze o prawach człowieka i sprawach społecznych.

Przeczytaj także

Dłoń robota i dłoń człowieka w uścisku
Między empatią a robotyzacją – rola robotów w opiece senioralnej

Roboty w domach pomocy społecznej nie są już futurystyczną fanaberią, lecz realnym narzędziem uzupełniającym system opieki, szczególnie tam, gdzie brakuje rąk do pracy. Najnowsza literatura naukowa dostarcza licznych dowodów, że odpowiednio zaprojektowane i użyte roboty mogą poprawić samopoczucie seniorów, wspomóc ich zdrowie oraz odciążyć opiekunów, choć jednocześnie uwypukla ograniczenia dzisiejszych technologii i przestrzega przed nadmiernym optymizmem.

Fot. Freepik; zdjęcie osiedla DVA Dementia Village® Associates

Ta strona używa plików cookies w celu zapewnienia najlepszej jakości usług. Korzystając z niej, wyrażasz zgodę na ich używanie. Więcej informacji w polityce prywatności.

Przejdź do treści