Wstecz 7. wymIaNNa za nami…

wymIaNNa 2026, fot. Wojtek Radwański
Miejsce spotkań
Pozwolę sobie na osobisty ton, bo dla mnie wymIaNNa to ludzie – którzy ją organizują, którzy na nią przyjeżdżają, którzy na niej występują… A relacje tworzą się natychmiast i naturalnie. I rzeczywiście, nawet jeśli kogoś widzę pierwszy raz w życiu, to po chwili mam wrażenie, że znamy się od dawna. Myślę, że działa tu nie tylko „wspólnota tematu” czy to, że „łączą nas innowacje społeczne” – to, oczywiście, też, ale chodzi o coś więcej – otwartość, ciekawość innych ludzi, po prostu chęć bycia razem. Przyznam, że zawsze robi na mnie wrażenie „ludzki” wymiar wymIaNNy.
Miejsce wymiany doświadczeń
Oczywiście, wymiaNNa to nie tylko przerwy na kawę i pogaduchy, podstawowe wyzwanie to, co wybrać, na co pójść: w tym roku, było dokładnie 61 (słownie: sześćdziesiąt jeden) wydarzeń – dziejących się równolegle 49 sesji warsztatowo-szkoleniowych, 12 spacerów i wizyt studyjnych, spektakl teatralny oraz „wymianka” rzeczy niepotrzebnych dla jednych, a przydatnych dla drugich.
Tegoroczna edycja po raz kolejny udowodniła, że innowacje społeczne to nie sucha teoria. Podczas wydarzenia zastanawialiśmy się jak wykorzystać sztuczną inteligencję w projektowaniu e-narzędzi i rozpracowywaniu trendów jutra, jak budować lokalną przestrzeń i miasto wrażliwe na neuroróżnorodność czy potrzeby seniorów oraz jak przy tym zadbać o siebie, jak radzić sobie z wypaleniem i że higiena pracy naprawdę jest potrzebna…
Były warsztaty poświęcone projektowaniu innowacji, pracy z pomysłem i potrzebami odbiorców – od design thinking, przez prototypowanie i testowanie, po sprawdzanie własnych założeń i uczenie się na informacji zwrotnej. Były spotkania o budowaniu relacji i pracy ze społecznością, pokazujące, jak sprawić, żeby innowacja nie powstawała w oderwaniu od ludzi, ale we współpracy z nimi. Były przykłady konkretnych działań: od pracy z lokalną społecznością i budowania odporności na kryzysy, przez inicjatywy skierowane do seniorów i osób zagrożonych wykluczeniem, po projekty wykorzystujące modę, gry czy nowe technologie.
Nie zabrakło też warsztatów poświęconych odpoczynkowi, uważności i kontaktowi z własnym ciałem. Uczestnicy i uczestniczki mogli zatrzymać się na chwilę, popracować z ruchem, oddechem, dźwiękiem czy kontaktem z naturą.
Ta wszechstronna tematyka to zasługa wyjątkowego grona prowadzących. Na wymIaNNie spotkali się praktycy i ekspertki z najróżniejszych dziedzin. Zajęcia poprowadzili m.in. liderki miejskich laboratoriów, psycholodzy, trenerki dobrostanu i somatyki, a także specjaliści od neuroróżnorodności, animacji kulturowej czy nowych technologii. Dzięki połączeniu tak odmiennych perspektyw i obszarów ekspertyzy, warsztaty stały się przestrzenią wymiany wiedzy, testowania nowych metod – no i naładowania baterii do powymIaNNowych działań.
Miejsca, które warto odwiedzić
A potem ruszyliśmy w miasto… Lublin to swoiste laboratorium innowacji społecznych, pełne miejsc współtworzonych przez lokalną społeczność i/lub młodzież, inicjatyw międzypokoleniowych czy nowatorskich rozwiązań skierowanych do seniorów. Wsiedliśmy do busów, żeby zobaczyć cohousing w praktyce, odwiedzić miejsca budowania wspólnoty mieszkańców, integracji międzykulturowej, sztuki, kultury… Poszliśmy na spacer śladami lubelskich kobiet oraz hansenowskiego modernizmu.
Ja wybrałam się na osiedle Czuby Południowe do tamtejszego Dzielnicowego Domu Kultury, żeby przekonać się jak wiele może zrobić niewielka grupa osób razem z lokalną społecznością i na czym polega współtworzenie w praktyce. No i poznałam pomarańczowego misia, który macha nam na pożegnanie…

Pomarańczowy miś z osiedla Czuby Południowe w Lublinie, fot. Anna Ryterska
Krótko mówiąc, działo się… I dziać się będzie: różni ludzie, różne tematy, różne metody, różne doświadczenia, ale wspólny kierunek – szukanie sposobów, by lepiej rozumieć ludzi, z którymi pracujemy, odważniej sprawdzać pomysły i, po prostu, pomału zmieniać na lepsze świat wokół siebie.
Do zobaczenia za rok, na następnej wymIaNNie!
Gdzie? To się okaże…