Czy piachu może zabraknąć, czyli jak nieoczywiste trendy mogą zmienić świat

Anna Ryterska
29-01-2026
Czas czytania: 8 min.
Piasek, którego zabraknie, dziura, która sama się naprawi, sztuczna inteligencja w randze ministra oraz obywatele mający kontrolę nad swoimi danymi osobowymi: najnowsze „sygnały przyszłości” pokazują, że wielkie zmiany często zaczynają się od pozornie drobnych problemów. Przyjrzyjmy się zjawiskom, na które zwrócili uwagę eksperci Nesta UK.
wymalowane na jezdni strzałki w różnych kierunkach, w środku znak zapytania, na dole widać stopy w trampkach

Przyszłość w czasach niepewności

Prognozowanie przyszłości jeszcze nigdy nie było tak trudne i jednocześnie tak potrzebne. W niepewnych czasach chcielibyśmy uchwycić się czegoś pewnego. Tymczasem, niestabilna sytuacja geopolityczna, nowe bariery handlowe, kryzys zaufania do instytucji publicznych i szybki rozwój technologii sprawiają, że dotychczasowy porządek świata coraz wyraźniej się chwieje. W takim otoczeniu planowanie przyszłości nie polega już na przewidywaniu jednego „najbardziej prawdopodobnego” kierunku, lecz na dostrzeganiu wczesnych sygnałów zmian.

Właśnie temu służy opracowanie „Future Signals 2026” przygotowany przez Nestę, brytyjską organizację zajmującą się innowacjami społecznymi. Zamiast klasycznych prognoz, autorzy analizują zjawiska, które dziś są jeszcze niszowe, eksperymentalne lub mają znaczenie tylko lokalne, ale mają potencjał, by w ciągu kilku lat wpłynąć na sposób działania miast, państw a może całych systemów społeczno-gospodarczych.

Sygnały, którym przyjrzeli się eksperci Nesty nie dotyczą wyłącznie wielkich technologii, choć szansa na życie w kosmosie też stała się przedmiotem analizy. Jednak przyszłość rośnie tuż obok nas, jej zaczynem są całkiem przyziemne problemy: dziura w jezdni, niedomaganie transportu publicznego czy niedobór surowców. Właśnie w takich obszarach innowacje społeczne i technologiczne mogą spotkać się z realnymi potrzebami ludzi.

sieć połączeń na tle zdjęcia ruchliwego skrzyżowania nocą

Autobus naprawdę na żądanie, czyli transport projektowany przez pasażerów

Machamy ręką albo wciskamy guzik „stop” i autobus zatrzymuje się. A co gdyby jeździł trasą, którą my wyznaczymy? Okazuje się, że nie musi to być tylko marzeniem. Rozwiązaniem może być współprojektowanie przez mieszkańców linii transportu publicznego (crowdsoursing).

W tym modelu, zamiast sztywnych tras i rozkładów jazdy, to mieszkańcy zgłaszają zapotrzebowanie na przejazd, a miasto lub operator uruchamia połączenie wtedy, gdy zbierze się wystarczająca liczba chętnych. Transport publiczny zaczyna działać bardziej jak usługa współtworzona przez użytkowników niż narzucony z góry system.

Takie rozwiązania testowane są m.in. w Szanghaju czy w zachodniej Anglii, szczególnie na obszarach o niskiej gęstości zaludnienia lub tam, gdzie tradycyjne linie autobusowe generują straty. Efekt to nie tylko oszczędności, ale też większe poczucie sprawczości mieszkańców i lepsze dopasowanie transportu do realnych potrzeb mieszkańców.

Transport, infrastruktura publiczna często kojarzy się z czymś sztywnym i trudnym do zmiany. Tymczasem wiele elementów tej infrastruktury może być znacznie bardziej elastycznych, niż zwykle zakładamy. Dzięki technologii cyfrowej i nowemu podejściu do projektowania usług, możliwe staje się szybkie zbieranie informacji zwrotnych i reagowanie na realne potrzeby mieszkańców. W efekcie, obywatele zyskują większy wpływ na to, jak działa przestrzeń publiczna, a autobus przyjedzie wtedy, gdy jest potrzebny.

Dziura w jezdni, która naprawdę sama się naprawi

Dziury w jezdni, nawierzchnia zniszczona przez zimowe wahania temperatury to nie tylko polski problem. Zmagają się z nim także w Wielkiej Brytanii, gdzie dziury w jezdni (potholes) stały się symbolem niedomagań infrastruktury, ale jednocześnie impulsem do poszukiwania nowych rozwiązań. Zamiast ciągłych, kosztownych napraw, zwrócono uwagę na konieczność zapobiegania i trwałość.

Testowane są nowe materiały, m.in. asfalt z dodatkiem grafenu, który może znacząco wydłużyć żywotność nawierzchni, a także technologie samonaprawiające się. Coraz większą rolę odgrywają też systemy oparte na sztucznej inteligencji, które analizują dane z kamer i czujników, przewidując, gdzie i kiedy pojawią się uszkodzenia.

Zdaniem autorów, to przykład szerszego trendu: przechodzenia od reagowania na kryzysy do ich przewidywania i przykład, jak technologia może zmienić sposób myślenia o utrzymaniu infrastruktury.

koparka w kopalni piachu

Piasek – surowiec, którego naprawdę może zabraknąć

No jak to? Czego jak czego, ale piasku to na świecie jest mnóstwo! To być może pierwsza myśl, która przychodzi do głowy, gdy usłyszymy, że piasku może zabraknąć.  Okazuje się jednak, że tylko jego określone rodzaje nadają się do produkcji betonu i szkła. Dynamiczny rozwój budownictwa sprawił, że zasoby te zaczynają się kurczyć. Rosnące zapotrzebowanie, nielegalne i rabunkowe wydobycie oraz brak globalnych regulacji prowadzą do degradacji środowiska, konfliktów społecznych oraz obniżenia jakości surowca wykorzystywanego do budowy dróg, domów, itp.

Odpowiedzią mogą być zarówno lepsze mechanizmy regulacyjne i monitoring, jak i innowacje materiałowe: od piasku produkowanego przemysłowo po alternatywne technologie budowlane. To także sygnał, że przyszłość zrównoważonego rozwoju zależy również od sposobu zarządzania pozornie banalnymi zasobami.

AI naprawdę rządzi, a dane są naprawdę w rękach obywateli

Eksperci Nesty zwracają też uwagę na zmiany na poziomie instytucjonalnym. Okazuje się, że w niektórych krajach testuje się wykorzystanie AI w strukturach rządowych, od analiz czy symulacji zjawisk po symboliczne „ministerstwa AI” (czy raczej „ministerstwa SI”). Choć może brzmi to jak science-fiction, to pokazuje też rosnącą gotowość do testowania nowych modeli zarządzania.

Równolegle rozwija się koncepcja data unions, czyli zrzeszeń obywateli, którzy wspólnie decydują o tym, jak ich dane są wykorzystywane. Zamiast oddawać je bezrefleksyjnie platformom technologicznym, użytkownicy mogą negocjować warunki ich użycia lub przeznaczać je na cele społeczne, np. badania zdrowotne.

Oba trendy dotykają fundamentalnych pytań o władzę, odpowiedzialność i zaufanie w epoce algorytmów. Pokazują też, że przyszłość państwa i demokracji może być ściśle powiązana z tym, kto kontroluje dane i technologie.

człowiek trzymający mapę ze znacznikami miejsca

Naprawdę można trafić do celu bez GPS-u, czyli nawigacja bez satelity

Odzwyczailiśmy się od map (mówimy nawet „tradycyjne mapy”) i chyba uzależniliśmy się od nawigacji w telefonie, gdy system GPS stał się powszechnie dostępny. Jednak odnotowywane coraz częściej w różnych zakątkach świata zakłócenia sygnału, celowe lub przypadkowe, pokazują, jak wrażliwa jest infrastruktura oparta wyłącznie na satelitach. Problem dotyczy nie tylko użytkowników smartfonów, ale też lotnictwa, żeglugi i służb ratunkowych.

Dlatego coraz więcej uwagi poświęca się nawigacji kwantowej, która wykorzystuje niezwykle precyzyjne czujniki mierzące pole magnetyczne i grawitacyjne Ziemi. Dzięki temu może działać bez zewnętrznych sygnałów, zachowując wysoką dokładność przez długi czas.

Choć technologia ta jest jeszcze kosztowna i w fazie testów, może w przyszłości stać się „odporną nawigacją”, zapewniającą bezpieczeństwo lotów czy żeglugi.

Czy przyszłość już się zaczęła?

Diagnoza „Sygnały przyszłości na 2026 rok” pokazuje, że przełomowe zmiany rzadko przychodzą jak tsunami. Bardzo często możemy ich nie zauważyć, ponieważ rodzą się na styku codziennych problemów, nowych technologii i zmieniających się relacji między instytucjami a obywatelami. To, co dziś wygląda jak eksperyment lub ciekawostka, jutro może stać się oczywistością. Uważne obserwowanie tych sygnałów pozwala lepiej przygotować się na świat, który nadchodzi szybciej, niż nam się wydaje.

Rozglądajmy się zatem uważnie, być może właśnie przechodzimy obok przyszłości.

Zdjęcia: Freepik

 

Jeśli chcesz poznać więcej prognoz Nesty, zajrzyj tutaj.

Przeczytaj także

Kuba Wygnański
Między końcem i początkiem – rozmowa z Kubą Wygnańskim

Jak odnaleźć się w świecie niepewności, w którym stare schematy przestają działać? Kuba Wygnański opowiada o lęku, pośpiechu decyzyjnym i innowacjach społecznych jako kluczowej umiejętności przetrwania.

Ta strona używa plików cookies w celu zapewnienia najlepszej jakości usług. Korzystając z niej, wyrażasz zgodę na ich używanie. Więcej informacji w polityce prywatności.

Przejdź do treści