Nauczyciele dostrzegają emocje uczniów, ale nie zawsze mają narzędzia, by z nimi pracować

Jolanta Ruszkiewicz
10-06-2026
Czas czytania: 22 min.
Dziecku, które nie czuje się rozumiane, trudno jest skutecznie przyswajać wiedzę. Choć system edukacji dostrzega potrzeby emocjonalne uczniów, wciąż nie wyposaża nauczycieli w adekwatne narzędzia do pracy w tym obszarze. Tymczasem powstało rozwiązanie, które kompleksowo odpowiada na te braki. Rozmawiam z dr Martą Giziewską i dr Emilią Aksamit, autorkami innowacji edukacyjnej “Masz te eMOCje”.

Czym jest ta innowacja, i w jaki sposób pomaga nauczycielom?

Emilia Aksamit: Masz te eMOCje to program wspierający nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej w pracy nad rozwojem kompetencji emocjonalnych dzieci w wieku 6–9 lat. W jego skład wchodzi 10 scenariuszy lekcji, Test Kompetencji Emocjonalnych Dziecka (TKE-D) do użytku nauczycieli i specjalistów szkolnych, materiały dydaktyczne dla uczniów w formie lapbooka oraz zeszyt ćwiczeń „eMOCje w rodzinie” wspierający rodziców w codziennych rozmowach o emocjach. Program został oparty na filozofii Kaizen i daje nauczycielom konkretne narzędzia do pomagania dzieciom w rozpoznawaniu, nazywaniu oraz wyrażaniu emocji poprzez małe, regularne kroki i codzienne doświadczenia.

Marta Giziewska: Nauczyciele podkreślają, że nasze materiały są intuicyjne i gotowe do użycia, nie trzeba niczego dodatkowo przygotowywać. To kompletny pakiet i jest to jego ogromna wartość. Słyszymy, że stworzyłyśmy narzędzia, które podobają się dzieciom, że chętnie brały udział w zajęciach. Rodzice twierdzą, że mogli spojrzeć na swoje dziecko, na siebie i na proces wychowania z nowej perspektywy.

 

Skąd wziął się pomysł?

Emilia Aksamit: Dla mnie impulsem były sytuacje, z którymi spotykałam się w pracy pedagoga szkolnego. Wiele trudności, z jakimi mierzyły się dzieci, wynikało z braku umiejętności rozpoznawania i regulowania emocji. Często dotyczyły one relacji dziecko-rodzic, dlatego tą przestrzenią też się zaopiekowałyśmy. Nasza codzienna praca oraz badania i raporty, z którymi się zapoznawałyśmy, utwierdzały nas w przekonaniu, że to właśnie obszar emocji najbardziej wymaga wsparcia i uporządkowanego, kompleksowego podejścia.

Marta Giziewska: Miałyśmy już też doświadczenie w tworzeniu innowacji, ponieważ w Inkubatorze Popojutrze 2.0 realizowałyśmy wcześniej innowację Masz tę moc (dla klas 4-8). Ogłoszenie kolejnego naboru na innowacje społeczne było impulsem do kontynuowania tego, co już rozpoczęłyśmy. Wybrałyśmy inną grupę wiekową i stworzyłyśmy dla niej tak samo wartościowe, darmowe i łatwe do wykorzystanie narzędzie. Obie stworzone przez nas koncepcje są spójne. 

Emilia Aksamit: Wiemy, że na rynku można znaleźć różne materiały – karty emocji czy pojedyncze scenariusze dla nauczycieli – ale w naszej ocenie brakuje im kompleksowości. Co z tego, że jednego dnia przeprowadzę z klasą grę dotyczącą rozpoznawania emocji, skoro potem nic się z tym nie dzieje? Jednorazowe zajęcia, nawet świetnie poprowadzone, niewiele zmienią. Nasze materiały wpisują się w tegoroczne priorytety Ministra Edukacji Narodowej dotyczące zdrowia psychicznego, w tym rozwoju emocjonalnego dzieci i młodzieży. Mogą być włączane do programu wychowawczo-profilaktycznego szkoły albo wdrażane jako innowacja przez wychowawców i specjalistów. Dla nauczycieli to też konkretne wsparcie przy awansie zawodowym. Zresztą sama tego doświadczyłam – kiedy tworzyłyśmy tę innowację ubiegałam się o stopień nauczyciela mianowanego. Oparłam na niej swoją prezentację przed komisją egzaminacyjną, co spotkało się z bardzo dobrym odbiorem. 

Marta Giziewska: Kiedy mówimy o kompleksowości, to od razu przychodzi mi do głowy jeszcze jedna rzecz. Nauczyciele mają obowiązek przygotować diagnozę funkcjonalną każdego dziecka, ale często brakuje im narzędzi, żeby rzetelnie ocenić rozwój kompetencji emocjonalnych, dlatego po konsultacjach ze specjalistami, m.in. z dr hab. Agnieszką Hamerlińską, prof. UMK, opracowałyśmy autorskie narzędzie diagnostyczne – Test Kompetencji Emocjonalnych Dziecka (TKE-D). Nasze scenariusze nie są sztywnymi schematami. Dają nauczycielom wskazówki, ale jednocześnie zostawiają przestrzeń, pokazują różne sposoby prowadzenia zajęć i pozwalają dostosować je do potrzeb konkretnej grupy. Coraz częściej słyszymy o pogarszającym się stanie zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. Emilia wspomniała o materiałach dostępnych na rynku, i rzeczywiście one nie są kompleksowe, a do tego są po prostu drogie. Szkoły i nauczyciele nie zawsze mają środki na zakup takich pomocy. Z własnego doświadczenia wiem, że w takich sytuacjach, zdarza się, że nauczyciele wydają własne pieniądze. Zależało nam, żeby stworzyć materiały, które będą jakościowe i bezpłatne.

Rzeczywiście, Wasze materiały można wydrukować na dowolnej szkolnej drukarce. 

Marta Giziewska: Tak, koszt wydrukowania materiałów jest niewielki. Kiedy szukałyśmy tego, co może wyróżniać naszą innowację, szybko poczułyśmy, że chcemy postawić na aktywność własną dziecka. Materiały są czarno białe, dzięki czemu każde dziecko ozdabia je tak, jak chce. Tworzy swój spersonalizowany lapbook. Nikt tego nie ocenia ani nie narzuca, jak ma wyglądać – jakie kolory wybrać czy jak coś wyciąć. Lapbook jest zaprojektowany tak, żeby wzmacniać poczucie sprawczości, własnej wartości i kreatywność, a jednocześnie dawać dziecku bezpieczną przestrzeń do rozmów o emocjach.

Emilia Aksamit: I to też wynika z tego, co widzimy w szkole na co dzień. Dzieci są przebodźcowane, coraz trudniej jest im utrzymać koncentrację. Dlatego w naszym modelu innowacji wracamy do prostych form dydaktycznych – do papieru, do działania rękami, do samodzielnego tworzenia. Metoda lapbooka sprawdziła się już w pierwszej innowacji, więc naturalnie wykorzystałyśmy ją także tutaj. To jedna z niewielu metod dydaktycznych, która pozwala na indywidualizację procesu nauczania w grupie. Każde dziecko tworzy swój własny lapbook – nie ma dwóch takich samych. I w przeciwieństwie do wielu szkolnych zadań, tutaj nie ma jednej poprawnej odpowiedzi.

Marta Giziewska: Wszystkie są dobre.

Emilia Aksamit: I wszystkie są ważne, bo są własne. W informacjach zwrotnych od dzieci wybrzmiewało wyraźnie, że na tych zajęciach nie ma stresu.

Marta Giziewska: Można mówić o wszystkich emocjach – także o złości, o tym, że ona też jest ważna, i że warto o niej rozmawiać.

Emilia Aksamit: Pamiętam sytuację z zajęć w klasie pierwszej. Dzieci projektowały okładki swoich lapbooków i jedna z nich była w całości zamalowana na czarno. To był sygnał dla nauczyciela, żeby podejść, dopytać, przyjrzeć się. Takie momenty pokazują, że ekspresja dziecka może przyjmować bardzo różne formy i każda z nich może nieść za sobą ważne informacje o potrzebach ucznia.

Marta Giziewska: Nauczyciele, którzy testowali materiały stworzone przez nas w ramach innowacji Masz te eMOCje, podkreślali, że dzięki nim mogą spojrzeć na swoich uczniów z innej perspektywy. W codziennej pracy często nie ma na to przestrzeni, bo większość zadań ma jedno poprawne rozwiązanie. A tutaj każde dziecko tworzy swoją własną ścieżkę – swoją „podróż po emocjach”. Widać to nawet w szczegółach: ten sam bohater u każdego dziecka wygląda inaczej, ma inne imię, kolory, dodatki. To wszystko staje się dla nauczyciela cenną wskazówką.

Emilia Aksamit: To po prostu bieżąca obserwacja dziecka w działaniu, w sytuacji, którą nauczyciel inicjuje. I to jest duża wartość dla nauczycieli – bo z jednej strony mają obowiązek diagnozować potrzeby uczniów, a z drugiej często brakuje im do tego narzędzi. Tutaj dostają konkretne wsparcie.

 

A kto tworzył te piękne grafiki? 

Marta Giziewska: Współpracowałyśmy ze świetną graficzką, Magdaleną Polakowską z voteforpralka (https://www.instagram.com/voteforpralka/), z którą nadawałyśmy na tych samych falach.

Emilia Aksamit: Magda rzeczywiście bardzo zaangażowała się w tę innowację. 

Marta Giziewska: Była dla nas ogromnym wsparciem w tworzeniu materiałów. Kiedy pojawiał się pomysł na nową kartę czy ćwiczenie, od razu proponowała różne rozwiązania graficzne, dawała nam wybór i wspólnie szukałyśmy najlepszej formy. Ta oprawa wizualna stworzyła dzieciom przestrzeń do kreatywnego działania i wyrażania emocji. Podczas obserwacji zajęć zaskoczyło mnie na przykład to, jak różnie dzieci przypisywały kolory emocjom. Smutek nie musiał być czarny, szary czy niebieski, dla niektórych dzieci był różowy. Materiały dały swobodę wyrażania siebie.

Wasza innowacja pokazuje, że nauczyciel może dziś pracować inaczej, mimo, że system edukacji nie zmienia się wystarczająco szybko.

Marta Giziewska: Wszyscy widzimy, że system jest do zmiany, ale widzimy też, że da się inaczej pracować w szkole, że nie trzeba od razu przebijać głową muru. W systemie, w którym wszyscy jesteśmy, można wprowadzić takie działania, które dają przestrzeń dziecku, dają swobodę i możliwość wyrażenia swoich potrzeb, emocji, tego, co dziecko czuje. Można znaleźć w nim przestrzeń, aby rozwijać wrażliwość na emocje własne i innych. To szczególnie ważne na etapie wczesnoszkolnym, kiedy te kompetencje się kształtują.

Emilia Aksamit: Naszym priorytetem było rozwijanie empatii i uczenie dzieci rozpoznawania własnych stanów emocjonalnych, przyglądania się temu, co się ze mną dzieje i dlaczego tak się czuję. Nauczyciele też wielokrotnie mówili nam, że im samym przydałyby się takie zajęcia, superwizja. To pokazuje, jak bardzo wszyscy potrzebujemy dziś większej uważności na emocje. Jak wskazują badania psychologiczne i pedagogiczne, zaburzenia w zakresie funkcjonowania emocjonalnego dziecka istotnie utrudniają proces przyswajania wiedzy oraz efektywne uczestnictwo w aktywnościach edukacyjnych. Dlatego w naszym modelu innowacji tak ważna była podmiotowość ucznia – uznanie jego potrzeb, emocji i etapu rozwoju psychoemocjonalnego jako czegoś nierozerwalnie związanego z procesem edukacji i rozwojem poznawczym. Jednym z ważnych efektów tej innowacji było też uwrażliwienie nauczycieli na emocjonalny kontekst funkcjonowania dziecka. Pokazanie, że trudności edukacyjne nie wynikają ze złej woli czy braku zaangażowania ucznia, ale mogą być związane z jego aktualnymi doświadczeniami i przeżyciami – sytuacją w domu, relacjami rówieśniczymi czy przemęczeniem.

 

Opowiedzcie proszę więcej o ścieżce powstawania tego pomysłu. Jak trafiłyście do inkubatora? 

Marta Giziewska: Właściwie przez przypadek. Dostałyśmy na służbową skrzynkę mailową Uniwersytetu Mikołaja Kopernika informację o możliwości udziału w naborze prowadzonym przez SENSE. Pomyślałyśmy: spróbujemy. Zgłosiłyśmy się i tak to się zaczęło. W efekcie zrealizowałyśmy z SENSE dwie innowacje.

Emilia Aksamit: I to były bardzo dobre doświadczenia. Chcemy to mocno podkreślić – zarówno na etapie preinkubacji, jak i inkubacji miałyśmy duże wsparcie, zwłaszcza od Kingi Skrzyniarz, która prowadziła nas przy obu projektach. Wiedziałyśmy, że zawsze możemy zapytać, kiedy czegoś nie jesteśmy pewne. W drugim projekcie pojawił się też element recenzji eksperckich. To był dla nas duży atut, bo mogłyśmy skonfrontować nasze pomysły z osobami, które zajmują się tym tematem naukowo i praktycznie. Te opinie były bardzo wartościowe – nie tylko wspierające, ale też bardzo rzeczowe. Dawały nam impuls do przemyślenia różnych założeń i wprowadzania zmian w projekcie.

Co dała Wam praca nad tą innowacją? Dlaczego było warto?

Marta Giziewska: Pierwsze, o czym pomyślałam to satysfakcja. Obie pracujemy w szkole, znamy potrzeby środowiska, słyszymy o nich od dzieci, nauczycieli i rodziców. Poczułyśmy satysfakcję i radość, że mogłyśmy na nie odpowiedzieć. Informacje zwrotne od nauczycieli były bardzo pozytywne. Usłyszałyśmy, że stworzyłyśmy materiały, które podobają się dzieciom, że chętnie brały udział w zajęciach. Rodzice powiedzieli, że mogli spojrzeć na swoje dziecko, na siebie i na proces wychowania z innej perspektywy.

Emilia Aksamit: Udało nam się połączyć perspektywę teoretyczną z praktyką pedagogiczną. Stworzyłyśmy narzędzie, które działa i daje realne pozytywne efekty. A to nie jest takie oczywiste, teoria nie zawsze idzie w parze z praktyką. Narzędzie wykorzystujemy na co dzień w swojej pracy. Ja aktualnie prowadzę w szkole zajęcia z edukacji zdrowotnej, gdzie zdrowiu psychicznemu poświęcamy sporo czasu. Materiały – zwłaszcza lapbook i wkładki do niego – cieszą się dużym zainteresowaniem. Choć zostały stworzone dla uczniów, świetnie sprawdzają się również na studiach – zapoznaję z nimi studentów pedagogiki na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Ponadto, w kwietniu prowadziłyśmy warsztaty dla rodziców podczas Toruńskiego Festiwalu Nauki i Sztuki, dotyczyły one rozwoju kompetencji emocjonalnych dzieci z wykorzystaniem zeszytu ćwiczeń rozwojowych eMOCje w rodzinie. Model innowacji Masz te eMOCje towarzyszy nam w rożnych przestrzeniach zawodowych i prywatnych, wciąż daje nam radość, emocje i zadowolenie z pracy.

Marta Giziewska: Ogromną satysfakcją było też zakwalifikowanie się do etapu upowszechniania. Cieszyłyśmy się, że będziemy mogły dalej działać z naszą innowacją i dotrzeć do szerszej grupy odbiorców. Zależy nam na tym, żeby te materiały trafiały do nauczycieli i wspierały ich w codziennej pracy, dlatego chciałybyśmy mocniej rozwinąć również nasze media społecznościowe (Facebook, Instagram). Widzimy w nich nie tylko przestrzeń do promowania samej innowacji, ale też do budowania społeczności wokół edukacji emocjonalnej, wymiany doświadczeń i dzielenia się konkretnymi rozwiązaniami, które mogą być przydatne w szkołach i przedszkolach.

 

A czego się obawiałyście?

Marta Giziewska: Głównie tego, że nie znajdziemy chętnych do testowania naszego modelu innowacji – ani rodziców, ani nauczycieli. Bo jak poprosić koleżanki w szkole, żeby przy tym wszystkim, co mają na głowie, jeszcze przetestowały naszą innowację i dały nam pogłębiony feedback? To były nasze największe znaki zapytania. Zwłaszcza, że trafiliśmy akurat na koniec roku szkolnego, a wtedy pracy jest jeszcze więcej. Oczywiście obawiałyśmy się też, czy uda nam się odpowiedzieć na potrzeby dzieci i rodziców, którzy funkcjonują dziś w ciągłym pośpiechu – między pracą, domem a zajęciami dodatkowymi. Wyzwaniem było stworzenie materiałów, które przykują uwagę i choć na chwilę pozwolą się zatrzymać.

Emilia Aksamit: Zależało nam przede wszystkim na tym, żeby stworzyć coś autentycznie atrakcyjnego i angażującego dla dzieci, dlatego obserwując lekcje, podczas których nauczyciele testowali nasz model, za każdym razem czekałyśmy na reakcję uczniów – czy podejmą dyskusję, czy poczują się bezpiecznie, czy będą chcieli się zaangażować.

Pamiętam sytuację, gdy podczas zajęć dotyczących lęku jeden z chłopców wycofał się z aktywności. To było dla nas ważne doświadczenie, bo pokazało, jak istotna jest uważność nauczyciela. Wychowawca nie zmuszał ucznia do udziału, tylko dał mu przestrzeń i wsparcie. I właśnie to od początku było dla nas kluczowe – dziecko ma prawo nie być gotowe na podjęcie konkretnego tematu, a rolą nauczyciela jest to zauważyć, uszanować i odpowiednio się tym zaopiekować.

Z dużą uwagą obserwowałyśmy też samych nauczycieli – jak odnajdują się w pracy z naszymi materiałami, czy dają sobie prawo do własnego stylu prowadzenia zajęć. Bardzo zależało nam na tym, by scenariusze nie były sztywną instrukcją, ale elastycznym narzędziem. Pamiętam moment, kiedy jedna z nauczycielek poprowadziła zajęcia zupełnie po swojemu, ale sens i wartości pozostały te same. Wiedziała, że w jej grupie to się sprawdzi w nieco innej formule, i właśnie o to nam chodziło.

Marta Giziewska: Ciekawa była też obserwacja z klasy trzeciej, gdzie był uczeń w spektrum autyzmu. Uczniowie w spektrum mają trudności w rozumieniu emocji i funkcjonowaniu społecznym. Chłopiec aktywnie uczestniczył w zajęciach, nie tylko wykonując zadania ze swojego lapbooka, ale także dzieląc się swoją refleksją na forum klasy. I to było zaskoczeniem, bo nie wiedziałyśmy do końca, jak to zadziała. Zależało nam bardzo, żeby materiały były dostępne nie tylko dla dzieci w normie intelektualnej, ale również dla dzieci z niepełnosprawnościami, dla dzieci w spektrum, których coraz więcej mamy w szkołach.

 

Jakie cechy charakteru czy umiejętności okazały się kluczowe do stworzenia tej innowacji?

Emilia Aksamit: Na pewno otwartość na wzajemną wymianę myśli i pomysłów w trakcie tworzenia innowacji. Ważna była też gotowość do przyjmowania krytycznych uwag, wskazówek i podpowiedzi od osób, które recenzowały nasze materiały. Ale równie istotne było słuchanie tego, co mówią dzieci, nauczyciele i rodzice. Dużym wsparciem było też nasze doświadczenie pracy w szkole. Znamy ten system od środka, wiemy, jak funkcjonuje i z jakimi trudnościami mierzą się dzieci oraz nauczyciele. Dla mnie, z perspektywy pracy pedagoga szkolnego, łatwiejsze było dostrzeżenie obszarów, które szczególnie wymagają zaopiekowania w pracy z dziećmi w klasach 1-3. To doświadczenie zawodowe było bardzo ważnym zasobem w procesie tworzenia innowacji. 

Marta Giziewska: Myślę, że ważna była też nasza elastyczność, umiejętność współpracy, wytrwałość i kreatywność – często do jednego ćwiczenia miałyśmy kilka różnych koncepcji i wspólnie zastanawiałyśmy się, która najlepiej się sprawdzi. 

Emilia Aksamit: I motywacja wewnętrzna. Ta innowacja była nam bardzo bliska i wynikała z potrzeby stworzenia czegoś autentycznie pomocnego w edukacji, a nie z odgórnego obowiązku. To była dla nas przestrzeń, w której mogłyśmy przełożyć nasze doświadczenie i wiedzę na konkretne działania. Ta motywacja dawała nam energię, ciekawość i poczucie sensu. Od początku widziałyśmy sens w tworzeniu kompleksowych materiałów i w angażowaniu rodziców w edukację emocjonalną dzieci. Zależało nam na pokazaniu, że rozwój kompetencji emocjonalnych nie odbywa się wyłącznie w szkole, ale przede wszystkim w rodzinie. Dlatego ważne było dla nas budowanie współpracy z rodzicami i dawanie im wglądu w to, co dzieje się podczas zajęć.

Marta Giziewska: To daje też rodzicom poczucie bezpieczeństwa. Zachęcamy nauczycieli do regularnego dzielenia się z rodzicami informacjami na temat aktywności i obszarów rozwoju kompetencji emocjonalnych dzieci realizowanych w szkole oraz sposobów wspierania tych działań także w środowisku domowym.

Emilia Aksamit: Przygotowałyśmy nawet gotowe propozycje wiadomości dla nauczycieli – takie, które można po prostu skopiować do dziennika elektronicznego i wysłać rodzicom. Bardzo zależało nam na tym, żeby ułatwić nauczycielom pracę, a nie dokładać im kolejnych obowiązków. Udało nam się w prosty sposób włączyć rodziców w rozwój kompetencji emocjonalnych dzieci i budowanie wspólnego działania wokół ich potrzeb. 

 

Co poradziłybyście innym, którzy myślą o tworzeniu innowacji społecznych, ale obawiają się wyzwań?

Marta Giziewska: Żeby się odważyli. Nawet metodą małych kroków, o której same często mówimy. Na początku można mieć mnóstwo pomysłów i wielką wizję tego, co chciałoby się stworzyć, ale później przychodzi etap stopniowego dopracowywania wszystkiego: rozmów, wspólnych ustaleń, sprawdzania, co działa, a co trzeba zmienić. To jest proces. Dlatego warto dać sobie czas i po prostu zacząć. My też miałyśmy obawy.

Emilia Aksamit: Tak, zdecydowanie. Warto też podkreślić, jak dużym wsparciem są miejsca takie jak inkubatory innowacji. Kiedy ma się obok mentora lub tutora, z którym można omówić każdą wątpliwość, który pomaga uporządkować pracę i spojrzeć na pomysł realistycznie, to daje ogromne poczucie bezpieczeństwa. Dlatego powiedziałabym: odważyć się zrobić ten pierwszy krok i zobaczyć, co wydarzy się dalej. Zwłaszcza jeśli pomysł wynika z realnych potrzeb, doświadczeń zawodowych i wewnętrznej motywacji. Jeśli nie spróbujemy, możemy później żałować, że nie daliśmy sobie tej szansy.

Marta Giziewska: Często rozmawiamy też z koleżankami z pracy, które robią świetne rzeczy, ale nie wierzą, że mogłyby rozwinąć je w większy projekt. A przecież wiele osób już tworzy autorskie zajęcia czy własne rozwiązania edukacyjne. Mówimy im wtedy: „masz gotowy pomysł, spróbuj”. Pod opieką mentora praca staje się bardziej uporządkowana. Jest ktoś, kto pomaga spojrzeć na pomysł z dystansu, powiedzieć: „to jest realne”, „to trzeba uprościć”, „to warto zrobić krok po kroku”. Myślę, że ważne są jednocześnie dwie rzeczy – mieć pomysł i odważyć się go rozwijać.

Dziękuję za rozmowę.

Skorzystaj z bezpłatnej innowacji.

Jolanta Ruszkiewicz

Redaktorka, polonistka, copywriterka, specjalistka ds. innowacji społecznych, członkini „Katalizatora innowacji społecznych” w Fundacji Stocznia.

Przeczytaj także

Wyciągnięte dłonie, na których leżą czerwone serca
10 pomysłów na ciekawy wolontariat

Jeśli szukasz nowych pomysłów na działania, chcesz włączyć się w coś większego lub rozwijasz program wolontariatu – poznaj innowacje społeczne, które budują mosty między tymi, którzy chcą pomagać, a tymi, którzy tej pomocy potrzebują.

Grafiki pochodzą z materiałów innowacji „Masz te eMOCje”, ich autorką jest Magdalena Polakowska

Ta strona używa plików cookies w celu zapewnienia najlepszej jakości usług. Korzystając z niej, wyrażasz zgodę na ich używanie. Więcej informacji w polityce prywatności.

Przejdź do treści