Chciałoby się, żeby budżet obywatelski był czymś w rodzaju lekcji finansów publicznych i by stawiał obywateli w roli kogoś, kto musi rozdzielić ograniczone zasoby na najważniejsze potrzeby wspólnoty. Muszą oni zatem wcześniej ustalić, co jest najważniejsze – w drodze wspólnego namysłu. Wymuszony ustawowo tryb polegający na głosowaniu, a zatem rozwiązaniu arytmetycznym, niekoniecznie sprzyja tej idei. Dzięki temu zmobilizowani rodzice z jednej szkoły mogą doprowadzić do sfinansowania z budżetu obywatelskiego remontu szatni dla ich dzieci.
To nie było oczywiste! Sprawdź, jak rodziły się innowacje społeczne
Ktoś kiedyś musiał walczyć o prawo do godnej śmierci, przekonywać, że dziką przyrodę warto chronić albo tłumaczyć, że mieszkańcy powinni mieć głos w decydowaniu o wydatkach swojego miasta. I to wcale nie tak dawno temu.
Hospicja, parki narodowe, budżet obywatelski – każde z tych rozwiązań kiedyś było rewolucją. To taki paradoks innowacji społecznych – gdy odnoszą sukces, stają się tak oczywiste, że trudno uwierzyć, że ktoś musiał je wymyślić i przełamać społeczną barierę. Zapraszamy na kolejny artykuł z cyklu „Innowacje, które stały się codziennością” (tutaj znajdziesz część I i część II).
Hospicja
Jednym z najbardziej poruszających przykładów innowacji, które stały się codziennością, jest idea hospicjum – oparta na świadomości, że kres życia nie musi oznaczać cierpienia w samotności, lecz może być przeżywany w atmosferze troski, empatii i spokoju.
Nowoczesny ruch hospicyjny rozpoczęła brytyjska lekarka Cicely Saunders, która w 1967 roku założyła w Londynie pierwsze „nowoczesne” hospicjum – St Christopher’s Hospice (Hospicjum św. Krzysztofa). Saunders wprowadziła koncepcję „total pain” – „bólu totalnego”, uwzględniającą nie tylko ból fizyczny, ale także psychiczny, społeczny i duchowy. To pozwoliło ruchowi hospicyjnemu zrozumieć, że ich rolą jest szersze leczenie bólu, zarówno pacjenta, jak i jego rodziny. Opieka hospicyjna funkcjonuje obecnie w ramach systemów opieki zdrowotnej zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w Polsce, a w jej realizację aktywnie angażują się wolontariusze. Jak podaje Nesta (brytyjska organizacja charytatywna zajmująca się innowacjami), w Wielkiej Brytanii ponad 125 000 osób pełni rolę wolontariuszy w hospicjach, wspierając pacjentów i ich bliskich w codziennej trosce i opiece.
Skupiając się na historii polskiej opieki hospicyjnej, warto przypomnieć, że już w 1964 roku w Krakowie Hanna Chrzanowska, czerpiąc inspirację z rozwijającej się na świecie idei hospicyjnej, założyła Krakowski Ośrodek Pielęgniarstwa Domowego. Jego zadaniem była opieka nad osobami przewlekle lub terminalnie chorymi w ich własnych domach – z uwzględnieniem nie tylko potrzeb fizycznych, lecz także duchowych i emocjonalnych. Kilkanaście lat później, w 1981 roku, również w Krakowie powstało pierwsze w Polsce hospicjum stacjonarne, utworzone przez Towarzystwo Przyjaciół Chorych „Hospicjum”.
Sprawdź innowację „Nowy model funkcjonowania hospicjum domowego na terenach wiejskich”.
Parki narodowe
Dziś parki narodowe są czymś oczywistym – miejscem odpoczynku, edukacji, ochrony – ale ich powstanie było naprawdę przełomowe. Pierwszym parkiem narodowym na świecie był Yellowstone National Park, utworzony 1 marca 1872 r. który początkowo postrzegany był jako środek ochrony osobliwości przyrodniczych, lecz z czasem stał się modelem państwowej ochrony przyrody i konserwacji gatunków zagrożonych. Od tego czasu idea rozprzestrzeniła się na cały świat.
Do wybuchu II wojny światowej idea parków narodowych została wdrożona w dwunastu krajach europejskich: w Szwecji (od 1909 roku), Francji (1913), Szwajcarii (1914), Hiszpanii (1918), we Włoszech (1922), w Islandii (1930), Polsce (1932), Irlandii (1932), Bułgarii (1934), Rumunii (1935), Finlandii (1938) i Grecji. W Polsce pierwszy był położony w województwie małopolskim Pieniński Park Narodowy.
Z tej prostej idei wyrósł cały ruch ochrony środowiska. Park narodowy to dziś nie tylko obszar turystyczny, ale także narzędzie edukacji ekologicznej, badań przyrodniczych i zachowania bioróżnorodności.
Budżet obywatelski
Jeszcze trzydzieści lat temu pomysł, by zwykli mieszkańcy decydowali o wydatkach publicznych, brzmiał pewnie nierealnie. Dziś budżet obywatelski jest niemal oczywistością – kolejną pozycją w kalendarzu miejskich konsultacji, rutynowym głosowaniem, które nikogo już nie dziwi. A jaka jest jego historia?
Wszystko zaczęło się w brazylijskim Porto Alegre, gdzie pod koniec XX wieku mieszkańcy – zmęczeni latami dyktatury i korupcji – zyskali realny wpływ na to, jak wydawane są publiczne pieniądze. Tamtejszy budżet obywatelski był formą demokracji ekonomicznej w najczystszej postaci. Podejmowano decyzje dotyczące zdrowia, edukacji, bezpieczeństwa i walki z ubóstwem. Spotykali się delegaci z poszczególnych dzielnic, rozmawiali, spierali się, aż dochodzili do wspólnych wniosków. Był to proces długi, wymagający, ale prawdziwie wspólnotowy.
Z Brazylii idea ta powoli przeniosła się do Europy, a w 2011 roku dotarła również do Polski – najpierw do Sopotu, potem do kolejnych miast. W 2019 roku wprowadzono obowiązek stosowania budżetu obywatelskiego we wszystkich miastach na prawach powiatu.
Jak zauważa Kuba Wygnański w książce „W ogrodzie innowacji społecznych. Przewodnik”, współczesny budżet partycypacyjny – choć stał się powszechnym narzędziem i w wielu miastach jest traktowany przez mieszkańców jako coś oczywistego – wciąż stoi przed szeregiem istotnych wyzwań. Autor wskazuje na niską frekwencję (w proces głosowania angażuje się jedynie kilka procent społeczności, rzadko przekraczając 20 procent) oraz kwestię zgłaszania projektów. Wygnański zwraca uwagę, że wątpliwości budzi praktyka, w której projekty zgłasza także samorząd i sam je promuje, a także to, w jaki sposób zapada werdykt.
Wygnański podkreśla jednak, że istnieją wyjątki. W Dąbrowie Górniczej projekty poddawane są wspólnej debacie, co pozwala wypracować pewien rodzaj społecznego konsensusu. Zdaniem miasta właśnie taki model znacznie lepiej realizuje ideę działania w interesie wspólnym.
Poznaj publikację „Budżet partycypacyjny (obywatelski) krok po kroku” oraz „Szkolny budżet partycypacyjny”.
Przeczytaj także
Żyjemy wśród innowacji społecznych, a one zmieniają świat. Warto uświadomić sobie ich siłę teraz, kiedy tak wielu z nas zaangażowało się w aktywność obywatelską i zastanawia się – być może – co dalej. Źródłem innowacji społecznych są zwykli ludzie – tacy jak my wszyscy, którzy widząc jakieś wyzwanie, szukają rozwiązań leżących w zasięgu. Dlatego chcemy Wam o znanych nam innowacjach opowiedzieć – zachęca we wstępie Kuba Wygnański z Fundacji Stocznia, autor podręcznika.
Fot. Freepik