Gdy nie słychać syreny: Alarm Ally – aplikacja, która pozwala zobaczyć i poczuć alarm

Redakcja
26-10-2026
Czas czytania: 3 min.
W hotelu wybucha pożar. Goście słyszą alarm i opuszczają budynek. Wszyscy poza jedną osobą – G/głuchą kobietą, która śpi w swoim pokoju, nieświadoma zagrożenia. Na szczęście tym razem nic złego się nie wydarzyło. Ale co, gdyby pożar był poważniejszy? To właśnie ta historia stała się początkiem innowacji społecznej, która powstała pod nazwą Strażnik, a dziś rozwijana jest jako Alarm Ally.

Ikonka innowacji Allarm Ally - czarny dzwoneczek na czerwonym tle

Pomysł na to rozwiązanie narodził się z osobistego doświadczenia grupy znajomych, wśród których były osoby ze środowiska osób G/głuchych. Jednym z nich był Marcin Kotliński, który stworzył aplikację pomagającą odbierać informacje o zagrożeniu również wtedy, gdy nie można usłyszeć alarmu.

Bezpieczeństwo, które można zabrać ze sobą

Strażnik wykorzystuje smartfon do rozpoznawania charakterystycznych dźwięków alarmowych, m.in. sygnałów czujników dymu, czadu i systemów przeciwpożarowych. Po wykryciu alarmu aplikacja zamienia sygnał dźwiękowy w świetlny lub wibracyjny, który można odebrać na telefonie albo urządzeniu noszonym na nadgarstku.

Najważniejsze jest to, że rozwiązanie towarzyszy użytkownikowi niezależnie od miejsca, w którym przebywa. Nie musi on polegać wyłącznie na tym, czy hotel, instytucja lub inny budynek zapewnia alternatywny system ostrzegania.

– Ja z moim telefonem mogę iść wszędzie i wszędzie odebrać ten sygnał, kiedy on jest nadawany – mówiła jedna z osób testujących aplikację.

Od pomysłu do wdrożenia

Strażnik rozpoczął swoją drogę w 2019 roku w Inkubatorze Dostępności. W kolejnych latach rozwiązanie było rozwijane, testowane i upowszechniane.

Na tym jednak historia się nie skończyła. Innowacja trafiła do akceleracji w Inkubatorze Włączenia Społecznego 2.0, gdzie zaczęła rozwijać się jako Alarm Ally. Obecnie podejmowane są działania, które mają doprowadzić do jej wdrożenia w ramach kolejnego projektu.

Za tym procesem stoi nie tylko sam innowator, ale również zespół wspierający rozwój rozwiązania, szukający partnerów, kolejnych możliwości finansowania i sposobów dotarcia do użytkowników. W działania angażowane są m.in. środowiska związane ze Strażą Pożarną i Polskim Związkiem Głuchych.

– Świetna innowacja to za mało. To, że rozwiązanie było dobre na początku, nie znaczy, że nie można go ulepszać. Można i należy to robić, angażując kolejne osoby, które będą z niego korzystać w przyszłości – wyjaśnia Dominika Marszałek-Rojek z Regionalnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Krakowie.

Historia Strażnika pokazuje, że nawet prosty i potrzebny pomysł wymaga czasu, współpracy i konsekwencji, by mógł dotrzeć do osób, którym rzeczywiście może pomóc. A praca nad innowacją nie kończy się wtedy, gdy uda się potwierdzić, że działa.

Dowiedz się więcej i pobierz aplikację

Pierwszą wersję innowacji pod nazwą Strażnik poznasz tutaj.

Przeczytaj także

Ta strona używa plików cookies w celu zapewnienia najlepszej jakości usług. Korzystając z niej, wyrażasz zgodę na ich używanie. Więcej informacji w polityce prywatności.

Przejdź do treści